Anna Kamieńska

"Powrót Hioba"

 

 

Nie umarł Hiob

nie rzucił się pod pociąg

nie zdechł za drutami

nie wywiał go komin

rozpacz nie dobiła

 

Dźwignął się ze wszystkiego

z nędzy brudu

świerzbu samotności

 

Ileż bardziej prawdziwy byłby Hiob umarły

jeszcze po śmierci Bogu bólu pięściami grożący

Lecz Hiob ocalał

obmył ciało z krwi potu wrzodów

i legł we własnym odzyskanym domu

(...)

 

Lecz Hiob szczęśliwy nie miał siły być szczęśliwy

bał się że wtórym szczęściem zdradza szczęście

bał się że wtórym życiem zdradza życie

Nie lepiej by ci było Hiobie

gnić w utraconym raju z umarłymi

niż teraz czekać na ich nocne nawiedziny

we snach przychodza zazdroszczą ci życia

Nie lepiej było szczęśliwy Hiobie

zostać ochłapem jak jesteś ochłapem

wrzody z twych dłoni i twarzy obmyte

w głąb się przeżarły do serca wątroby

 

Umrzesz Hiobie

Nie lepiej ci było umierać

z innymi w jednym bólu i żałobie

niż teraz z szczęścia nowego odchodzić

Wśród nowych ludzi zbędny jak wyrzut sumienia

w ciemności chodzisz ciemnością owinięty

ból przecierpiałeś przecierp teraz szczęście

 

A Hiob szeptał uparcie Panie Panie